Oj w kómorze

Oj  w kómorze, w kómorze Maryś moja leży, Jak zastukam w okieneczko to ona otworzy.

Pomalutku mój Jasieńku bo nie jestem sama, Niedaleko przy okienku, tam śpi moja mama.

Ojmama usłyszała, zaraz się pytała, Łoj córko, moja córko, z kim żeś rozmawiała?

Oj rozmawiałam ja se ze swoją pierzyną, A żeś Ty mi ją zrobiła a mi zimno pod nią.

A chyba nie z pierzyną, tylko ze swym miłym, Żeby Ci się tak nie stało, jak się stało innym.

Aj stało, mi się stało, co mi się stać miało, A w niedzielę przy śniadaniu, mame zapłakało.

Ojmamo, moja mamo, naucz, że ją chować, bo twoje stare lata będzie babciuchować.

A mamo, moja mamo, pobaw mi małego, A ja pójdę sobie szukać wianeczka swojego.

A powiedziałaś Maryś, żem Ci wianek ukrodł? A on leży sobie w sini, pies się na nim ukłodł.

A tyś mi go nie ukradł, jam Ci sama dała, A bo ja Cię Jasieńku tak bardzo kochała.